Czy bank może domagać się zwrotu wypłaconego kapitału jeszcze w trakcie sporu o kredyt frankowy?
I czy takie żądania wywołują realne skutki finansowe dla kredytobiorcy?
Na te pytania odpowiedział Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wydając 22 stycznia 2026 r. istotny wyrok dotyczący sporów konsumentów z bankami. Orzeczenie to ma szczególne znaczenie dla frankowiczów, którzy coraz częściej spotykają się z próbami „kontrataku” ze strony banków.
Co potwierdził TSUE?
Trybunał potwierdził, że bank może formalnie próbować rozliczyć się z kredytobiorcą, argumentując, że skoro konsument domaga się zwrotu zapłaconych rat, to bank ma prawo domagać się zwrotu wypłaconego kapitału.
W praktyce oznacza to, że bank może twierdzić:
„oddajmy sobie wzajemnie to, co sobie wypłaciliśmy”.
Od strony prawnej takie działanie określa się jako zarzut potrącenia. TSUE dopuścił możliwość jego podniesienia nawet wtedy, gdy bank jednocześnie kwestionuje ważność umowy kredytowej.
To jednak nie oznacza, że bank ma w tym zakresie pełną swobodę.
Gdzie przebiega granica?
Trybunał jednoznacznie podkreślił, że korzystanie z instrumentów procesowych nie może prowadzić do obejścia ochrony konsumenta. W szczególności bank:
- nie może żądać zwrotu kapitału przed prawomocnym stwierdzeniem nieważności umowy przez sąd,
- nie może wykorzystywać zarzutu potrącenia jako formy nacisku na kredytobiorcę,
- nie może sztucznie przyspieszać wymagalności swoich roszczeń wyłącznie we własnym interesie.
Innymi słowy: bank może się bronić, ale nie może robić tego kosztem równowagi stron i ochrony konsumenta.
Wezwania do zapłaty w trakcie sporu – co z ich skutkami?
W wyroku TSUE wyraźnie zaznaczył, że wezwania do zwrotu całego kapitału kierowane do konsumenta w trakcie trwającego postępowania sądowego nie wywołują automatycznych skutków finansowych.
Do momentu prawomocnego stwierdzenia nieważności umowy:
- nie powstaje obowiązek zapłaty odsetek za opóźnienie,
- nie dochodzi do faktycznego „zadłużenia” konsumenta wobec banku.
Oznacza to, że samo pismo z banku – nawet sformułowane w kategoryczny sposób – nie tworzy jeszcze realnego obowiązku zapłaty.
Ochrona konsumenta musi być realna
Trybunał przypomniał również znaczenie Dyrektywy o nieuczciwych warunkach umownych. Ochrona konsumenta nie może mieć charakteru wyłącznie formalnego – powinna być rzeczywista, skuteczna oraz odporna na próby obejścia jej poprzez działania procesowe banków.
Nawet jeśli bank korzysta z instrumentów prawnie dopuszczalnych, nie może robić tego w sposób, który podważa sens tej ochrony.
Co to oznacza dla kredytobiorców?
Stanowisko TSUE to kolejny sygnał, że:
- bank może się bronić,
- ale nie kosztem wywierania presji na klienta,
- i nie przed rozstrzygnięciem sądu.
Dlatego tak istotne znaczenie ma wcześniejsza analiza umowy kredytowej oraz odpowiednia strategia procesowa, zanim bank zdecyduje się na tzw. „pierwszy ruch”.
Jeżeli jesteś w sporze z bankiem lub otrzymałeś wezwanie do zwrotu kapitału – warto skonsultować swoją sytuację z doświadczonym zespołem prawnym.

.png)

